Tak tak tak! Stace nadal występuje. Oni żyją w innym..worldzie : D Jest tam Anubis, Studio 21 oraz tradycyjnie ich domy! Szkoła nieobowiązkowa, 7 przerw i jedna lekcja - sztuka lub kreatywne pisanie ^^
Artsy rozmawiała na kanapie Anubisa z swoją najlepszą przyjaciółką - Stace. Były do siebie naprawdę podobne, bez względu na wygląd i przesądy koleżanki. Artsy co prawda straciła przez to Amber, ale one nie miały nic wspólnego.
- Wiesz, tak sobie myślę, czy nie zmyć tej farby z włosów.. - powiedziała po kilku minutach Stace. Ciemnowłosa spojrzała na nią z niemałym zdziwieniem.
- No co? Amber to moja mała kuzyneczka. Ale miałam ubaw, gdy tak się wydzierała. - nie mogła się powstrzymać od nagłego ataku śmiechu.
- Stace! - Artsy spojrzała na nią pobłażliwie, unosząc kąciki ust.
- ARTSY! Czy ty uważasz, że to jest choć trochę zabawne?! Bo ja nie! - do salonu wbiegła Amber. Założyła ręce na piersi, zaciskając pięści. Szatynko-blondynka zerwała się z kanapy.
- Nie mieszaj jej w to! Chcesz w niej tylko poczucie winy WYMUSIĆ. Zresztą, podsłuchujesz? Chamstwo! - wypaliła jej prosto w twarz.
- Jak możesz mnie o to posądzać?! - krzyknęła oburzona.
- Słuchaj, panienko. Kochasz Jerome'a, wiem to. - odparła ta, unosząc brew i uśmiechając się.
Blondyn, przechodzący obok, zatrzymał się tuż w drzwiach.
- I co z tego? Nie wie! - nie świadoma była tego jednak. Stace uniosła kącik ust, podeszła do chłopaka i pocałowała go tak namiętnie, na co nawet Amber by się nie zdobyła. Jerome objął dziewczynę, jakby chciał przysporzyć koleżance bólu. Ale co poradzić..Stace była czarująca.Gdy oderwała się od chłopaka nie było po rywalce śladu.
- Piąteczek wolny, skarbie? - zapytała, odwracając się na pięcie. On tylko przytaknął głową i..zwiał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Artsy.
- Jesteś chytra. Bardzo. Kto tak szybko potrafi kogokolwiek uwieść? - powiedziałam z podziwem.
- Nic trudnego. - opadła luzacko na kanapę, przeciągając się.
- A ty nie chodzisz z Bronie'm?
- Chodzę z Bronie'm? Może.. ale wolę Jerome'a.
- No..ale..przecież..niech Ci będzie. Spadam, zgadamy się jutro. Miałam się spotkać z Ronem. - wzięłam książki, patrząc na nią przepraszająco.
- Leć. - machnęła ręką.
***
- Brandon, mam nadzieję że nie kazałam Ci długo czekać. - usiadłam na krześle, zdenerwowana.
- Uspokój się, to tylko randka. - powiedział, dodając mi otuchy.
- Jasne. - burknęłam.
Reszta czasu minęła dobrze. Dopóki nie wbiegła Amber.
- Wybacz, ale muszę się odegrać na Stace. Oko za oko, włos za włos!
Nie wiedziałam z początku o co jej chodzi, ale gdy przyssała się do mojego chłopaka, wybiegłam z płaczem z kafejki. Wydawało mi się, albo wcale nie protestował.
~~~~~~~~Brandon~~~~~~~~
- Co ty robisz?! - zapytałem, a mój głos z strachu zrobił się piskliwy.
- N-no bo..Stace też pocałowała mój obiekt westchnień..- wymamrotała.
- Jaka Stace?! Artsy to moja dziewczyna!
Pobiegłem w jej ślady nie czekając na odpowiedź. Lało, niewyobrażalnie. Ale już dawno zniknęła mi z oczu. Zrezygnowany zawróciłem. Nie chciałem znać tej blondynki. To nie może się tak skończyć.
No! O wiele lepiej się czyta <3 Uuuu, Amber przesadziła :C Sorka, że nie skomentowałam wcześniej, ale net mulił jak nie wiem co :c Czekam na next'a <3
OdpowiedzUsuńSpoko, dzięki. A i nie dla ciebie zmieniłam x.x
Usuń